W drodze na Wielki Krywań

Wschód

Reklamy

W drodze na Wielki Krywań

W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia po raz drugi wybraliśmy się z bratem na Słowację, aby zobaczyć wschód słońca ze szczytu Wielki Krywań (1706 m n.p.m.), który jest najwyższym szczytem w paśmie Małej Fatry. Zdjęcia z pierwszej wyprawy, którą odbyliśmy w listopadzie 2014 można zobaczyć tu << link >>. Wtedy nie udało nam się dotrzeć na szczyt ze względu na mgłę/chmurę, która całkowicie zakrywała szczyt, a także (a może przede wszystkim) ze względu na bardzo silny wiatr, który prawie nas przewracał. Ale i tak wyprawa była udana.

Tym razem na szczyt… znów nie dotarliśmy. Lecz z zupełnie innych przyczyn. Z parkingu wyruszyliśmy kilkanaście minut po północy 1 sierpnia. Po około 3 godzinach wspinania się po bardzo stromym stoku (z krótką przerwą na posiłek przy schronisku) dotarliśmy na przełęcz Południowy Groń (1460 m n.p.m.). Od tej pory szliśmy grzbietem górskim mając dookoła przepiękne widoki. Przed nami drogę oświetlał nam Księżyc w pełni. Za nami natomiast, z każdą chwilą coraz mocniej ukazywał się dzień. Kolory podczas świtu są tak zajmujące i zmieniają się w tak szybkim tempie, że nie sposób nie przystawać co parę kroków, aby zrobić kolejne zdjęcia. I tu jest pierwsza przyczyna – nie dotarliśmy na Wielki Krywań, bo wschód słońca zastał nas dużo wcześniej. Druga przyczyna jest prozaiczna – byliśmy już na tyle zmęczeni (2,5 godziny jazdy i 6 godzin wędrówki), że po prostu nie chciało nam się jeszcze prawie dwóch godzin przeznaczać na wejście na szczyt. Po odpoczynku w schronisku zeszliśmy w dół (bardzo strome zejście zajęło nam jeszcze prawie 3 godz.)

Do trzech razy sztuka – być może następnym razem wyruszymy tak, by jednak wschód słońca zobaczyć ze szczytu Wielkiego Krywania :)

_DSC4053 1280 _DSC4081 1280_DSC4097 1280 _DSC4073 1280 _DSC4064 1280_DSC4100 1024 _DSC4108 1024 _DSC4109 1024