Spontaniczna wyprawa na Babia Górę

_DSC0631

Niedługo po wyprawie na Rysiankę (15 grudnia) znów spojrzałem na prognozę pogody. Okazało się, że jest szansa na idealne warunki w sobotę rano (29 grudnia). Od razu pomyślałem, by jeszcze raz spróbować zobaczyć wschód słońca z Hali Rysianki. Widok na Tatry podobno idealny… Niestety nie udało się skompletować tylu osób co ostatnim razem, ale stwierdziłem, że takiej okazji nie można darować – nie wiadomo kiedy następny raz będą tak świetne warunki. Wieczorem, gdy już było wiadomo, że za parę godzin będziemy jechać w stronę Beskidów pomyślałem nagle, by sprawdzić drogę na Babią Górę. Tak tylko sprawdziłem… Gdy wyjeżdżaliśmy z Katowic jechaliśmy jeszcze w stronę Rysianki, jednak po drodze… zmieniliśmy zdanie :) A jak było? Sami zobaczcie i przeczytajcie, tym razem w relacji mojego brata. 

Dnia 28 stycznia, trochę nieplanowanie, znalazłem się razem z Michałem na Babiej Górze. Nieplanowanie, ponieważ mieliśmy jechać na Rysiankę, ale zaraz na początku drogi okazało się, że zarówno Michał jak i ja myśleliśmy żeby tym razem zdobyć Królową Beskidów. Odległość podobna a widoki jednak lepsze:) Trasa była bardzo prosta, szczególnie z gps-em haha. Ja osobiście byłem tym bardziej podekscytowany, ponieważ nigdy wcześniej nie byłem na Babiej.

_DSC0574

Tak więc, po niespełna 2 godzinach jazdy byliśmy na parkingu na przełęczy Krowiarki, skąd ruszyliśmy na szlak. Trafiliśmy na idealne warunki, mało śniegu, mróz i powietrze przejrzyste jak tafla wody.

W świetle księżyca

W świetle księżyca

O chodzeniu nocą po górach można by napisać osobne opowiadanie, kto nie miał okazji to polecam:) Jako że do wschodu słońca było jeszcze dużo czasu, szliśmy spokojnie, z przerwami na herbatkę i zdjęcia Michała. Mi troszkę doskwierał brak snu, ale po zobaczeniu Tatr oświetlonych księżycem szybko o tym zapomniałem:)

_DSC0601

_DSC0611

_DSC0635

_DSC0649

_DSC0652 2

Na szczycie pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ilość ludzi, naliczyliśmy około 50 osób. Podczas gdy Michał zaskakująco zajął się robieniem zdjęć, ja znalazłem dogodne miejsce na małe śniadanko składające się z zamarzniętego chlebusia z sereczkiem pleśniowym, gorącej herbatki i twardej jak kamień czekoladki.

_DSC0682

Po tym jakże wykwintnym śniadaniu zająłem wygodne miejsce i oddałem się podziwianiu fantastycznego spektaklu, jaki tego dnia przygotowała dla nas Matka Natura. Jak widać na zdjęciach było co oglądać.

Warto było!

Warto było!

_DSC0736kopia

_DSC0803

_DSC0864kopia

Z ludzi obecnych na wschodzie byliśmy na szczycie najdłużej, był nawet moment, że byliśmy sami. Około 9.30 (przynajmniej tak mi się wydajęJ) ruszyliśmy na dół. Traska upłynęła nam na liczeniu mijanych ludzi, których było ponad 200! Na dole mały popas i powrót. Wyprawa niezwykle udana, pełna sielanka, piękne widoki i pogoda. Czego chcieć więcej?:)

Ostatnie spojrzenie na Tatry

Ostatnie spojrzenie na Tatry  

Reklamy

4 thoughts on “Spontaniczna wyprawa na Babia Górę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s